Jak ks. Domirski postrzegał swoje działanie wobec Przedszkola?
12 lutego 2018

„Oświadczono mi”, pisze ks. Domirski, „że Dyrekcja przedszkola nie akceptuje zaleceń ks. Biskupa i uważa je za głęboko niesprawiedliwe.” Ksiądz, jak widać, nie pamięta, kto mówił i jakie padały zastrzeżenia. Podaje więc, w formie bezosobowej, swoje odczucia na temat tego, co usłyszał lub zdołał zapamiętać. Z pamięcią księdza nie jest jednak, jak na to wielokrotnie wskazywaliśmy, zbyt dobrze. Przyswoił od ks. Polaka i urzędników kurialnych określoną narrację, według której przedszkole Karmelki to nie tyle wartościowe, ideowe dzieło powstałe dzięki hartowi ducha, ogromnego osobistego zaangażowania i poświęcenia założycielki i dyrektor Lucyny Wojeńskiej, co raczej dochodowe i czysto służebne, pomocnicze dzieło Parafii, które właśnie przez tę dyrektor zostało zawłaszczone w ten sposób, że przestało świadczyć na rzecz tej Parafii należne daniny w postaci finansowania potrzebnych jej usług i utrzymania. Wyemancypowaną dyrektor, a zwłaszcza jej mentora, męża (fe..., skandal!) należy odsunąć, najlepiej skłonić do samo-odejścia, oraz przejąć stery Przedszkola, by ‘naprawić tę skandaliczną sytuację’, czyli zaprząc Przedszkole do świadczeń na rzecz wydatków bieżących Parafii (co z kolei zelżyłoby nieco jej brzemię finansowe między innymi w związku z zobowiązaniami wobec wierzycieli i Kurii). To ks. Domirski dobrze rozumiał i pamiętał. Znał swoje obowiązki wobec Kurii. Zależało mu na uznaniu ks. biskupa. Ciężko pracujących na dorobek Przedszkola ani nie znał, ani mu na nich nie zależało. Swój arogancki komunikat, którego obłudnie nie zamieszcza w swojej notatce, zastępuje neutralnie brzmiącą jedną frazą „zalecenia ks. Biskupa”. Nie trzeba być nawet o 1 punkt IQ hojniej przez naturę i środowisko wyposażonym niż ksiądz, by zrozumieć, że tak rozumiane „zalecenia ks. Biskupa” nie mogą być przez nas uważane za słuszne, moralnie uzasadnione i z punktu widzenia prawa, zwłaszcza oświatowego i statutu Przedszkola, oraz żywotnych interesów Przedszkola, rodziców i dzieci, akceptowalne. Zatem nawet ów ksiądz zrozumiał i zapamiętał, w naszym żądaniu wyjaśnień, pani dyrektor i moją konsternację i postawę negocjacyjną, liczącą na stanięcie w prawdzie, uczciwe rozpoznanie sytuacji i korektę stanowisk. Ksiądz też zrozumiał – i daje teraz w notatce temu wyraz – że jego żądanie zostało odebrane jako „niesprawiedliwe”. Sądzę, a wnioskuję to z kilku rozmów, które z nim przeprowadziłem, że za „niesprawiedliwe” i on sam je uważał... Ponieważ nie cytuje nikogo z nas, sądzę, że są to jego szczere odczucie tego, co od nas usłyszał, w postaci pytań, próśb o wyjaśnienia i uzasadnienia, zwłaszcza motywów ‘zaleceń’, sprzeczności między świetną opinią o Przedszkolu i potrzebą zadawanych mu tak drastycznych ciosów (zwolnienia, odsunięcia...). Niczego nie potrafił wyjaśnić, ani uzasadnić. Nie chciał przecież być cytowany z prawdziwych powodów tych absurdalnych działań. Ksiądz urągał wtedy godności swoich słuchaczy, a teraz urąga inteligencji również czytelników, kiedy pisze o ‘nieakceptowaniu przez Dyrekcję zaleceń ks. Biskupa’, milcząc równocześnie o nieuzasadnianiu, niewyjaśnianiu i obłudnym kamuflowaniu prawdziwych motywów działania. Dlaczego nie wyjaśnia, nie uzasadnia i wstydzi się (lub chytrze unika) wypowiedzenia prawdy? Bo wie, że prawda rzuci na niego, ks. Polaka i kurię niepochlebne światło. Obnaży ich jako cynicznych łupieżców, pasożytów i obskurantów. Słusznie więc czuje (i choć to nie cytat, bo takie słowa przecież nie padły), że jego żądania kierowane wobec dyrektor w imieniu biskupa są nie tylko przez nią (i przeze mnie) odbierane jako „głęboko niesprawiedliwe”! Jestem przekonany, że on sam wciąż je tak postrzega... Kł. in. Domirski byłby więc może i tragiczną postacią, gdyby sam to wprost powiedział... Teraz, kiedy to pośrednio wyprowadzam z jego stronniczo kłamliwej notatki, zasługuje na miano co najwyżej postaci żałosnej...

Warto obejrzeć i posłuchać, co o podobnych oburzających motywacjach działań duchownych mówi znany ksiądz Jacek Międlar (zmuszony postawą hierarchów do zrzucenia habitu księdza-zakonnika):

https://www.youtube.com/watch?v=Q9Yk6ycV5h4&lc=UgzLL59S639N6hRn9Ih4AaABAg

A dalszy ciąg wnikliwej (‘krytyczno-literackiej’), w tym na tle zaświadczonych faktów, analizy ‘notatki’, a zarazem i umysłu ks. Domirskiego, i podobnych mu duchownych, już wkrótce...